Certyfikacja

Ekologiczne

Certyfikaty

Żywność certyfikowana. Co to właściwie znaczy i o jaki certyfikat chodzi? Otóż to! Certyfikat to dokument wydawany przez jednostkę certyfikacyjną na podstawie przeprowadzonych kontroli.

Ten dokument pozwala na stosowanie na opakowaniach i w materiałach informacyjnych odpowiedniego logo. Przede wszystkim chodzi o zielony listek z białymi gwiazdkami. Tak właśnie wygląda logo żywności ekologicznej w Unii Europejskiej.

logo1

Istnieją też certyfikaty regionalne oraz inne, dotyczące kosmetyków, środków czystości i innych artykułów i te znaki też możecie spotkać na Biobazarach Fabryka Norblina w Warszawie i Huta Baildon w Katowicach.

Produkty certyfikowane na naszych BioBazarach są dodatkowo oznaczone zielonym kolorem cenówek. Żółte cenówki przeznaczone są dla pozostałych artykułów.

Tu znajdziesz więcej informacji po angielsku: http://ec.europa.eu/agriculture/organic/index_en.htm

EKOLOGICZNY=CERTYFIKOWANY

Zawsze! Produkt żywnościowy roślinny lub zwierzęcy oraz nasiona, pasze, produkty przetworzone są ekologiczne, jeśli producent uzyskał na nie certyfikat. Jeśli tak mówi, a nie ma certyfikatu to znaczy, że łamie prawo (zgodnie z rozporządzeniem Rady (UE) nr 834/2007 art. 23 i Ustawą z dnia 25 czerwca 2009r o rolnictwie ekologicznym).

ECO=BIO=ORGANIC

Znaczy to samo. Te określenia, a także wersja skrócona „eko” są po prostu międzynarodowe, zaczerpnięte z obcych języków, głównie z niemieckiego i angielskiego. Znaczenie jest takie samo i we wszystkich językach UE terminy te mogą być używane tylko w znakowaniu i reklamie w odniesieniu do produktów certyfikowanych (zgodnych z rozporządzeniem Rady (UE) nr 834/2007 art. 23.)

CERTYFIKAT JEST JEDYNĄ OBIEKTYWNĄ GWARANCJĄ

Co gwarantuje? Daje pewność, że rośliny i gleba (zwierzęta i ich pasza) nie były traktowane żadnymi chemicznymi środkami ochrony roślin. (Pestycydy czyli środki ochrony mogą być również biologiczne, oparte na wyciągach roślinnych lub bakteriach i te są dozwolone.)e

W przypadku hodowli oznacza, że zwierzęta są dobrze traktowane i mają zapewnione dobre warunki, zgodnie z ustalonymi normami. Jednostka certyfikująca sprawdza próbki roślin (lub mięsa), a także próbki gleby i oprócz takiej kontroli przed wydaniem certyfikatu może też przeprowadzać kontrole niezapowiedziane.

To dla nas jedyna gwarancja, że produkty są naprawdę wyprodukowane bez chemicznych środków ochrony roślin i nawozów syntetycznych. Lepszej gwarancji nie ma.

Oszustwa?

Jednostka certyfikująca kontroluje cały proces produkcji, transportu, przechowywania, przetwarzania (jeśli taki zachodzi) i oszustwa są bardzo trudne, choć pewnie się zdarzają.

Samo otrzymanie certyfikatu wymaga dużo więcej pracy od rolnika czy hodowcy niż w rolnictwie czy hodowli tradycyjnej i zwykle ten, który się na to decyduje robi to, bo po prostu wierzy, że takie jedzenie służy zdrowiu.

W oszukiwanie trzeba by włożyć jeszcze więcej wysiłku i nerwów, a przy tym kary są bardzo dotkliwe.

NIK przedstawił raport z kontroli rolnictwa ekologicznego w marcu 2010 roku: „Kontrola artykułów rolno-spożywczych potwierdziła wysoką jakość produktów dostarczanych przez gospodarstwa ekologiczne.

Na 712 próbek jedynie 4 wzbudziły zastrzeżenia kontrolerów, co daje 0,6 proc. spośród wszystkich sprawdzonych przypadków. Warto podkreślić, że w żadnej próbce nie stwierdzono występowania organizmów modyfikowanych genetycznie.”

Korupcja?

Być może się zdarza, ale proszę pamiętać, że certyfikat jest co roku odnawiany, więc taką łapówkę trzeba by płacić co roku i dodatkowo każdej kontroli. Naprawdę duży dodatkowy wydatek. Raczej się nie opłaca… Wspomniany wyżej raport NIK nie odnotował takich przypadków.

Najczęściej zadawane pytania wraz z odpowiedziami:

Czemu tak drogo?”

Produkt ekologiczny wymaga specjalnych metod produkcji, a producent nie może używać chemicznych środków ochrony roślin ani nawozów syntetycznych. Do tejże ochrony może stosować tylko metody biologiczne i mechaniczne oraz nawozy roślinne i mineralne wyprodukowane z surowców występujących w przyrodzie.

Najwięcej kosztuje pielenie, ponieważ nie można stosować herbicydów do usuwania chwastów. Uzyskanie dobrego obornika czy ekologicznej paszy też kosztuje.

Poza tym trzeba zachować wszystkie obowiązujące normy przy przechowywaniu i transporcie, co też podnosi koszty. Na koniec opłata za uzyskany certyfikat i za kontrole, także niezapowiedziane.

Tradycyjna masowa produkcja stosuje chemiczne dodatki i ulepszacze, które przyśpieszają produkcję, a wydłużają okres przydatności do spożycia. Rolnik ekologiczny tego nie robi.

Natomiast na pewno na BioBazarze Fabryka Norblina w Warszawie i Huta Bailon w Katowicac jest taniej niż w sklepach ekologicznych w mieście.

„Co to właściwie znaczy, że warzywa (mięso) jest ekologiczne?”

Ekologiczne warzywa to takie, na które producent posiada certyfikat. A to oznacza, że na pewno nie były opryskiwane chemicznymi środkami ochrony roślin, ani do nawożenia nie stosowano nawozów sztucznych. Poza tym są odpowiednio przechowywane i transportowane oddzielnie od warzyw konwencjonalnych.

Ekologiczne mięso to takie, na które producent posiada certyfikat. A to oznacza, że na pewno zwierzęta były żywione paszami ekologicznymi, nie dostawały hormonów, ani antybiotyków w celach rozwojowych i były hodowane w warunkach spełniających ustalone normy (odpowiednia ilość miejsca w budynku i odpowiedni wybieg).

Czym się różnią ekologiczne ziemniaki (marchewki, jabłka itd.) od tych w supermarkecie?”

Przy produkcji ekologicznych nie stosowano chemicznych środków ochrony roślin. Sama natura. Nie były opryskiwane i rosły w glebie, której nie nawozi się nawozami sztucznymi. Po prostu nie zawierają chemii.

„Co w ogóle daje ten certyfikat?”

On daje nam gwarancję, że rośliny i gleba (zwierzęta i ich pasza) nie były traktowane żadnymi chemicznymi środkami ochrony roślin. Pestycydy czyli środki ochrony mogą być również biologiczne, oparte na wyciągach roślinnych czy bakteriach i te są dozwolone.e

W przypadku zwierząt są one dobrze traktowane i mają zapewnione właściwe warunki, jakich wymagają ustalone normy. Jednostka certyfikująca sprawdza próbki roślin (lub mięsa), a także próbki gleby i oprócz takiej kontroli przed wydaniem certyfikatu może też przeprowadzać kontrole niezapowiedziane.

To dla mieszkańca miasta jedyna gwarancja, że produkty są naprawdę wyprodukowane bez chemicznych środków ochrony roślin i nawozów syntetycznych. Lepszej gwarancji nie ma.

A ja wolę kupować od kogoś, kogo znam lub na wsi, gdzie mam działkę i nie potrzebuję certyfikatu…”

Jeżeli znamy gospodarstwo i wiemy, jaka jest gleba, jak jest nawożona (albo jak hoduje się zwierzęta, jak się je żywi oraz jakie mają warunki) i że na pewno nie stosuje się oprysków chemicznymi środkami ochrony roślin to można tam kupować. Chodzi o to, że mieszkając w dużym mieście mało kto ma na to szansę i wtedy certyfikat jest gwarancją.

Dodatkowo jeśli kupujemy od kogoś, kogo znamy możemy się spodziewać, że rośliny rosną w prawdziwej glebie, a nie na wełnie mineralnej, jak w produkcji szklarniowej. Ale wciąż nie ma żadnej pewności, co do kwestii ochrony roślin i rodzaju nawozu.

Tylko certyfikat daje gwarancję. Skoro ktoś mówi, że produkuje ekologicznie, a, jak wspomniano wcześniej, jest to trudne, to czemu nie wystąpi o certyfikat? Na prawdziwie ekologiczne produkty trzeba ciężko zapracować, zwracać uwagę na wiele różnych czynników w trakcie wzrostu, zbiorów, transportu i nie można sobie pomagać chemią.

Jest tu 80% produktów certyfikowanych, a co z tymi 20%?”

Przede wszystkim nie wszystkie produkty podlegają certyfikacji jak np. sól czy woda. Także nie certyfikuje się dziczyzny oraz leśnych grzybów, jagód czy jeżyn. One poprzez fakt, że rosną dziko są w 100% naturalne.

Ponadto niektóre produkty są w trakcie certyfikacji. Jeśli chodzi o ryby to częściowo, jest z nimi podobnie, jak z dziczyzną, jeśli pochodzą z otwartych akwenów. Natomiast ekologiczne stawy hodowlane to przedsięwzięcie raczkujące w naszym kraju. Gdy będzie ich więcej, na pewno ryby z nich pochodzące pojawią się na naszych BioBazarach.