Gospodarstwo Państwa Czekaj – ogród pełen miłości


Gospodarstwo Państwa Czekaj – ogród pełen miłości

Bardo – miejscowość, w której Państwo Teresa i Leszek Czekaj mają swoje gospodarstwo (Ekolud), leży w otulinie Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Położone są wśród wzniesień okalających pasmo Gór Świętokrzyskich. Wizytę rozpoczynam krótką wycieczką po okolicy z panią Teresą. Opowiada mi o życiu na wsi, o lokalnych zwyczajach, wydarzeniach, ludziach i swojej pracy. Każdy wątek przeplata ciekawostkami o regionie – o pobliskim zalewie Chańcza, o najładniejszych szlakach pieszych przez góry, o różnicach w klimacie sąsiadujących ze sobą wsi, o ukrytym wulkanie oraz o swojej pasji do ziół i biegania.

 

Po wycieczce siadamy na chwilę w kuchni, aby móc porozmawiać o gospodarstwie. Jakie jest moje zdziwienie, kiedy herbata, którą poczęstowała mnie gospodyni była… niebieska! Jak się okazało, to najnowsze odkrycie Pani Teresy – herbata z liści świeżej bazylii – zbawienna na układ nerwowy i samopoczucie. Po krótkiej przerwie, podczas której dołącza do nas Pan Leszek, rozpoczynamy spacer po gospodarstwie.


Katarzyna Antonik, BioBazar: Skąd w ogóle pojawił się u Państwa pomysł, aby prowadzić uprawę ekologiczną?

Teresa Czekaj, Ekolud: Z wykształcenia (i wielkiej pasji) mąż jestem ogrodnikiem. Przez kilkanaście lat pracował w gospodarstwach ekologicznych w Europie. Najdłużej w Niemczech, ale także w Danii i Holandii.

Leszek Czekaj, Ekolud: Tam poznałem zasady właściwego gospodarowania uprawą ekologiczną. Na zachodzie Europy certyfikat ekologiczny UE ma dla konsumentów mniejsze znaczenie niż certyfikat Demeter. Ten ostatni to wyższa klasa certyfikacji ze względu na zaostrzone kryteria jego przyznawania, np. zakaz stosowania miedzi w ochronie roślin, co jest dopuszczalne w pewnych sytuacjach w przypadku certyfikatu rolnictwa ekologicznego.

To grupa gospodarstw, a tym samym produktów najwyższej jakości, i ludzi którzy rzeczywiście żyją ekologią i wierzą w nią całym sercem. To właśnie w takim gospodarstwie miałem okazję pracować.

BB: Czy wiedzę z zagranicznych doświadczeń da się przenieść do Polski?

Ekolud: Tak, ale nie jest to łatwe. Ze względu na większą biurokrację w naszym kraju oraz brak dostępu do wielu środków produkcji, w gospodarstwie zrezygnowaliśmy ze stosowania dozwolonej w ochronie ekologicznych roślin miedzi, ponieważ uważamy że wzorem Demeter nie powinna być stosowana.

Stosujemy jedynie naturalne wyciągi z roślin i ziół. Przez stosowanie wyłącznie naturalnych zabiegów oraz odpowiednie przygotowanie gleby, dłużej też musieliśmy czekać na plony.

W tym regionie mamy ziemię 3 i 4 klasy (mniej żyzną), ale po latach pracy nad nią często osiągamy plony jak na ziemiach klasy 1. Mamy z tego ogromną satysfakcję!

Duma Gospodarza – gleba najwyższej klasy jako osiągnięcie kilkuletniej wytężonej pracy

BB: Jakim zabiegom powinna zostać poddawana ziemia czy pole uprawne, aby przynosiło obfite plony?

Ekolud: Potrzebna jest cierpliwość i konsekwentne wzbogacanie ziemi w substancję organiczną. My stosujemy facelię (to miododajna roślina, która po przekwitnieniu zmieszana z ziemią jest bogatszym nawozem niż obornik), mieszanie pozostałości po uprawianych roślinach z ziemią oraz kompost z naszego kompostownika. Do tego wykorzystujemy Efektywne Mikroorganizmy, które całą tę biomasę szybko przerabiają na składniki odżywcze dla roślin.

Do zwalczania chorób wykorzystujemy m.in. olejek z drzewa herbacianego i z grejpfruta. Niezbędna jest także troska – wiele chorób można wyeliminować poprzez uważną obserwację i usuwanie zakażonych liści czy innych części rośliny.

Każde warzywo pielęgnowane jest z niesamowitą pieczołowitością

BB: Ile razy dziennie bywa Pan na polu?

Ekolud: (śmiech) Kilka lub kilkanaście.

Ulubione (choć kapryśne) rośliny pana Leszka – pomidory!

BB: Co jest kluczem do sukcesu w uprawie?

Ekolud: Najważniejsze to zachowanie równowagi w ekosystemie. Dbamy o to, aby przyroda miała szansę sama regulować procesy. Dbamy, aby nasz mały ekosystem pełen był życia, gdzie np. zaskrońce i jeże nie pozwalają rozprzestrzenić się ślimakom, sowy i koty trzymają w ryzach gryzonie. Czasem także sami wprowadzamy do uprawy naturalnych wrogów szkodników, aby zapobiec ich rozprzestrzenianiu.

Niezbędna tu jest także wiedza na temat sadzenia, bo nie wszystkie rośliny się lubią. Po pierwsze wiemy, jak organizować uprawę, aby maksymalnie wykorzystać potencjał ziemi w sezonie (niektóre nasze pola wykorzystujemy w sezonie kilkukrotnie), a po drugie, jak organizować sąsiedztwo, żeby roślinom było jak najlepiej.

Wysiewamy nasiona odmian starych, nie mieszańcowych. Kupujemy je z firm, które powstały po to, by oprzeć się dyktatowi Monsanto. Chcemy je wspierać razem z niemieckimi i austriackimi rolnikami, by podtrzymać dostęp do niezmodyfikowanych genetycznie nasion.

W uprawie ekologicznej niesamowicie ważna jest precyzja. Wystarczy jeden dzień nieuwagi, a choroba może się bardzo szybko rozprzestrzenić. Łatwo przegapić najlepszy dzień na zbiory, czy na sadzenie. Tu na pewno przydaje się moje doświadczenie.

Uprawa różnego rodzaju papryk i papryczek w tunelach*

BB: Od jakiego czasu Państwa produkty są objęte certyfikatem ekologiczności?

Ekolud: Właścicielami gospodarstwa jesteśmy od 1990 roku. Na początku nasze uprawy były skromne. Na lokalnym targu mieliśmy ksywkę „Jarmuż i dynia” (śmiech). Gdy tylko pojawiła się w Polsce możliwość certyfikacji postaraliśmy się o niego. Nigdy nie stosowaliśmy nawozów sztucznych, więc nie było z tym większego problemu. Choć inspektorzy jednostki certyfikującej nam nie wierzą – bo jak można mieść tak bujne rośliny bez „wspomagaczy”? Ostatnio Pani inspektor jak zobaczyła nasz jarmuż od razu stwierdziła, że musi go wziąć na analizę, bo coś tu jest nie tak. Oczywiście wszystko jest w porządku. Nawet poniżej skali wykrywalności! (śmiech) Jak zapewni się roślinie optymalne środowisko, bliskie ideału to i ona się odwdzięcza. I wcale nie trzeba nawozów.

Gospodarze z dumą prezentują swój jarmuż…

 

… który z dołu wygląda jak drzewo!

Teraz nawet myślimy o certyfikacji w niemieckim Demeter. Spełniamy wszystkie ich kryteria.

Obecnie lista certyfikowanych produktów z naszego gospodarstwa to 70 roślin.

BB: A kiedy gospodarstwo na dobre stanęło na nogi? Jak wyglądały początki?

Ekolud: Początki były bardzo trudne. Kilka lat zajęło odpowiednie przygotowanie ziemi pod uprawę roślin, jakie mamy teraz. Gospodarowałem na odległość. Będąc w Niemczech mówiłem co, w jaki sposób posadzić, kiedy zebrać. Na początku certyfikacji uprawiane były dynie i zboża, dopiero z czasem pojawiały się nowe warzywa – kiedy już ziemia była na nie przygotowana. Na początku sprzedawaliśmy nasze warzywa na eko targu w Kielcach. Któregoś roku nasze pola zaczęły tak obradzać, że musieliśmy poszukać nowego miejsca, gdzie znaleźlibyśmy kupców na nasze warzywa. Wtedy znaleźliśmy BioBazar. Jechaliśmy z ogromnymi wątpliwościami i strachem przed porażką, ale zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci! „Musicie tu wrócić”, „Musicie tu być za tydzień”. I tak oto jesteśmy (uśmiech).

Od niedawna w Katowicach funkcjonuje także sklep „Ekolud” prowadzony przez naszego syna Przemka z narzeczoną Patrycją. Znajduje się na ulicy Dębowej. Tam świeże warzywa z gospodarstwa przywozimy kilka razy w tygodniu. Zawsze w soboty można nas zastać także na BioBazarze.

Warzywa prosto z pola można znaleźć na BioBazarze oraz w sklepie Ekolud w Katowicach

BB: Jak wygląda praca w ciągu roku?

Ekolud: Najwięcej pracy mamy na wiosnę. Wtedy wstajemy o świcie, a chodzimy spać późno w nocy. W zasadzie to najlepiej byłoby w ogóle się nie kłaść. Teraz jest lżej. W tunelach* mamy papryki w różnych odmianach (olbrzymią, żółtą, cayenne, jalapeño), ogórki, fasolę, miechunkę, oraz hit BioBazaru – nasze pomidorki! Daktylowe, malinowe, zebra, black cherry, bananowa noga i wieeele więcej.

Pani Teresa: Mój mąż ma wyjątkową słabość do pomidorów.

Pan Leszek: (śmiech) To prawda!

Pomidory to jedne z najbardziej wymagających warzyw. Jednak Państwu Czekajom udaje się sprostać ich wymaganiom.

W zimie mamy zaledwie kilka miesięcy wolnego. W tunelach* stale stale coś rośnie, m.in. portulaka, roszponka i rzeżucha.


Na polu za tunelami rosną zioła (np. hyzop, bazylia, oregano, szałwia, szczypior czosnkowy). Dalej sałaty, cukinie, dynie, pasternak, marchewka, pietruszka, skorzonera, brokuły, kalafiory, jarmuż zielony i fioletowy, kapusta biała i czerwona, kukurydza, por.

Spacerujemy wzdłuż, a czasem w poprzek pola. Za każdym razem Pan Leszek z troską odgarnia liście, czasem wyrwie jakiś chwast lub oberwie brzydki liść. Pokazuje nowinki, które sprowadził na swoje pola, żeby ułatwić roślinom wzrost. Zachwyca się pięknem swoich roślin. Gdy dochodzimy prawie na sam koniec pola zauważam, że wśród poletka kukurydzy widać jakieś zniszczenia. Okazuje się, że którejś z ostatnich nocy, wśród kukurydzy buszowały dziki urządzając sobie ucztę. Co dziwne – potężne pole kukurydzy usytuowane kilkanaście metrów dalej nie cieszyło się, aż takim powodzeniem u zwierząt. Przypadek?


Warzywa z pola Państwa Czekaj smakują nawet dzikom, a to najlepsza gwarancja jakości!

 

Ekolud: Rezygnując z dobrej pracy w Niemczech miałem ogromne wątpliwości. To było rozwiązanie bez możliwości powrotu. Zamknęliśmy pewien rozdział i rozpoczęliśmy nowy. Nasz pomysł wymagał ogromnej inwestycji, nadziei i siły. Dopiero od czterech lat nasz wkład się zwraca.

Mimo, że w tego rodzaju działalności niczego nie można przewidzieć, każdy rok jest inny, wiem, że dobrze zrobiliśmy. W ekologii jest przyszłość! Mocno w to wierzymy. A mając przy sobie ludzi – naszych Klientów, przyjaciół i rodzinę którzy wierzą w to tak samo jak my, rośnie serce.

Naszą dobrą duszą jest też Karol Bielecki (członek polskiej reprezentacji piłkarzy ręcznych), który wspiera nasze gospodarstwo już od wielu lat. Od pewnego czasu współpracujemy także dostarczając warzywa do jego restauracji – Solna 12 w Kielcach.

Czy można chcieć czegoś więcej? (uśmiech)

 


* tunele to rodzaj szklarni okrytej przeźroczystą folią. W ten sposób rośliny ciepłolubne (jak pomidory czy papryki) mogą swobodnie rosnąć w polskim klimacie. Wewnątrz znajdują się piece, które podczas chłodnych nocy pomagają utrzymać temperaturę wewnątrz na tyle, żebyśmy mogli cieszyć się smakiem pomidorów przez kilkanaście tygodni lata.


Komentarz BioBazaru: Państwo Czekaj to niesamowicie ciepli i otwarci ludzie. Z wielką pasją opowiadają o swojej pracy i o satysfakcji jaką im daje. Tej energii nie da się oddać w artykule. Kto spotkał Pana Leszka, Panią Teresę, Przemka i Patrycję lub  Damiana i Kasię (synowie ze swoimi drugimi połówkami) na biobazarowym stoisku lub w sklepie, na pewno wie o co chodzi :) Ich warzywa pełne są troski i miłości. A ich smak jest niepowtarzalny!

 

2Komentarze

Dodaj swój
  1. 1
    Marta

    Drogi Ekoludzie, Wasze pyszności cieszą podniebienia moich zwierząt i nas już od wielu miesięcy. Czy wiecie, że 3 kg jarmużu serwowane są na kolację blisko 50 bezdomnym królikom, którymi się opiekujemy, przez ledwie 3 dni ? :) Podobnie bazylia, brokuły..
    I nigdy nie było żadnych sensacji brzuszkowych z tego powodu! :)
    Polecam Was zawsze z uśmiechem na ustach i życzę samych dalszych sukcesów, nigdy nie traćcie swoich marzeń sprzed oczu.

+ Skomentuj