Gospodarstwo ekologiczne “Figa” – Waldemar i Tomasz Maziejuk


Gospodarstwo ekologiczne “Figa” – Waldemar i Tomasz Maziejuk

Gospodarstwo Państwa Maziejuk znajduje się ponad 300 km od Katowic, na terenie Beskidu Niskiego. Z jednej strony region okala teren Magurskiego Parku Narodowego, z drugiej Jasielski Park Krajobrazowy. Same pastwiska i gospodarstwo znajdują się na terenie Natura 2000. Jak łatwo się domyśleć – widoki są obłędne!

widoki

Korzystając z pięknej pogody postanowiłam najpierw zrobić zdjęcia, na których zgodziła mi się towarzyszyć Pani Ewa (zootechnik). Jak zapewnili właściciele – wie wszystko o zwierzętach ze stada. Wiadomo, jak to w gospodarstwie, każdy ma zawsze ręce pełne roboty, tak i Pani Ewa była czymś wyraźnie zaaferowana, choć z ochotą zgodziła mi się towarzyszyć. Okazało się, że przedwczoraj wilki (!) zaatakowały jedną z kóz ze stada, a teraz musiała dopełnić formalności związanych z udokumentowaniem tego zdarzenia.

– Wilki?! Tutaj?! – powiedziałam, myśląc głośno.

– Tak, pewnie. Wędrują tędy między Parkiem Narodowym a Bieszczadami całymi watahami, choć takie ataki zdarzają się dość rzadko. Prawdopodobnie uczyły młode polowania, dlatego upatrzyły sobie kozę ze stada. Najczęściej jednak nie schodzą ze swoich ścieżek – odpowiedziała Pani Ewa.

-To rzeczywiście musi być jeden z najczystszych regionów Polski! – stwierdziłam w myślach.

Oprócz wilków, słyszałam także o mieszkającym tu niedźwiedziu, a sama miałam okazję zobaczyć Czarne Bociany kołujące nad skoszonymi łąkami oraz wieczorem usłyszeć Derkacza – bardzo rzadkiego ptaka, podobnego do przepiórki.

Wędrując po pastwisku Pani zootechnik opowiedziała mi o zwyczajach kóz będących teraz w okresie godów, o ich zamiłowaniu do pieszczot – same legły do mnie ocierając się o nogi oraz z zaciekawieniem wąchając torbę czy pokrowiec aparatu.

pieszczotypieszczoty1

Wędrówce po pastwiskach towarzyszyły przepiękne widoki na Beskidy.

pieszczoty2

Kozy – zwłaszcza te malutkie oraz przyszłe kozie mamy – pasły się także w zagrodach bezpośrednio przy gospodarstwie. Z zaciekawieniem przyglądały się aparatowi i z przyjemnością pozowały do zdjęć.

zagroda

 

zagroda1Po sesji, była okazja by porozmawiać z założycielami gospodarstwa i dowiedzieć się więcej na temat historii oraz  pomysłu na wytwarzanie ekologicznych kozich serów.

Miałam szczęście zastać pana Waldemara, założyciela gospodarstwa, które w tym roku świętowało rocznicę 25 lat istnienia! A sam Pan Waldemar (jak mi się pochwalił) równie okrągłą rocznice będzie świętował w tym roku z żoną! Jeszcze raz serdeczne gratulacje :)

Katarzyna Antonik, BioBazar: Panie Waldemarze, proszę opowiedzieć o tym skąd pojawił się pomysł by stworzyć takie miejsce tu w Mszanie w Beskidach.

Waldemar Maziejuk: Nie uwierzy Pani! W tym roku mieliśmy zjazd absolwentów uczelni. Zjechali się wszyscy moi przyjaciele – profesorowie wiodących uczelni, trzy osoby ze Stanów Zjednoczonych. Wszyscy pokrótce opowiadaliśmy, co robimy w życiu, czym się zajmujemy. Jak zacząłem opowiadać o gospodarstwie, serach, ekologii – wszyscy mi zazdrościli! Ciągle tylko pytali, chcieli wiedzieć więcej. Wszystkim się to strasznie podobało. Ale nie było tak od początku. W czasach upadku systemu komunistycznego, żona zechciała wyjechać na wieś, zostawić miasto. Koledzy, rodzina – wszyscy pukali się w czoło i odradzali. Mówili, że na wsi nie ma przyszłości.

Najpierw wspólnie z przyjacielem założyliśmy tartak, potem stopniowo powstawało gospodarstwo.

pastwisko1

BioBazar: Teraz są w nim głównie kozy – czy od początku tak było?

Tomasz Maziejuk (syn): Kozy pojawiły się  2002, a skąd pomysł? Mój syn urodził się ze skazą białkową, więc dziadek postanowił sprowadzić kozę. Nazwaliśmy ją „Figa” – stąd teraz nazwa naszego gospodarstwa. Okazała się bardzo płodna, bo już kilka miesięcy później było ich już kilkanaście. Na początku po prostu mleko sprzedawaliśmy do skupu, ale przełom przyszedł po publikacji pewnego profesora, podkupionego przez firmę „Monsanto”, który twierdził, że drobnoustroje powodujące od kleszczowe zapalenie opon mózgowych mogą być przenoszone w mleku. To totalna bzdura, ale wtedy oznaczała dla nas katastrofę, bo nikt nie chciał kupować naszego mleka – straciliśmy główne źródło dochodu i zostaliśmy ze 100 litrami mleka dziennie. Musieliśmy sobie poradzić i tak zaczął się pomysł serów.

Waldemar Maziejuk: Nasze sery od początku wykonywane były metodami tradycyjnymi, na prawie wołoskim, według starych receptur ludów pierwotnie zamieszkujących ten region. Sam doiłem, wyciskałem sery, jeździłem do Rymanowa, Iwonicza. Na początku było bardzo ciężko, ludzie ciągle kręcili nosem, mówili, że „śmierdzi”. Ale ja wiedziałem, że w końcu przestanie śmierdzieć. Teraz już nikt tak nie mówi.

biala

Tomasz Maziejuk: wszystkie nasze sery produkowane są z mleka niepasteryzowanego. Wierzę, że tylko takie mleko dostarcza niezbędnych składników odżywczych w odpowiedniej formie. W swojej gamie mamy sery wołoskie naturalne i wędzone, sery farmerskie i twarożki – wszystkie wyłącznie z ekologicznego mleka koziego, ewentualnie z przyprawami, np. cząber.

Jesteśmy jedynym producentem w regionie serów z mleka niepasteryzowanego. Gdybyśmy nie mieli kóz, a mleko kupowali ze skupu, musiałoby być pasteryzowane, co wynika z obowiązku standaryzacji. Co prawda wybraliśmy trudniejszą drogę, bo podlegamy większej ilości kontroli i badań, ale głęboko wierzę, że ten sposób przygotowania gwarantuje najlepszy smak i jakość naszych produktów.

Smak naszych serów zawdzięczamy tej dolinie, temu powietrzu. Nie uwierzy Pani, ale smak mleka zależy od stadium lata, sposobu karmienia, a zdarza się, że np. po burzy mleko się nie kwasi. Na wyprodukowanie sera podpuszczkowego upływa minimum 3 dni, a dojrzewającego aż 3 miesiące. Wydajność też jest znacznie niższa niż w produkcji konwencjonalnej – 1,5-2 kg sera powstaje z 10 litrów mleka.

mleko

BioBazar: Jak wygląda proces produkcji takich serów?

Tomasz Maziejuk: W tygodniu o godzinie 4:00 rozpoczyna się pierwsze dojenie, potem od 7:30 ręczne wyrabianie serów (wygniatanie, hartowanie, parzenie), które następnie trafiają na 6-12 godzin do solanki. Kolejnym etapem jest obsychanie, a po nim ewentualnie wędzenie, które może trwać od 12 nawet do 48 godzin. Wędzimy w wędzarni na terenie gospodarstwa, na trocinach z drewna drzew liściastych. Popołudniu cykl się powtarza z drugiej partii mleka. Tak powstają sery podpuszczkowe.

Inaczej dzień wygląda w weekend, kiedy to mleko oddajemy bezpośrednio do skwaszenia, by postał twaróg, do którego (w zależności od rodzaju) dodawane są przyprawy.

Nie dodajemy żadnych emulgatorów, aromatów, wiązaczy. Nasze kozy karmimy wyłącznie paszą ekologiczną, głównie gniecionym ziarnem. Nasze łąki na jesień użyźniamy wyłącznie ekologicznym obornikiem pochodzącym z naszego gospodarstwa. Chcemy, by zwierzętom było też u nas wygodnie, więc na hektarze  jest ich znacznie mniej niż w gospodarstwach konwencjonalnych.

pastwisko

BioBazar: Skąd pomysł by certyfikować Państwa produkty?

Tomasz Maziejuk: Od początku tereny gospodarstwa leżały w jednym z najczystszych regionów Polski, a produkty były wykonywane w sposób tradycyjny. Gdy postanowiliśmy wnioskować o certyfikat, po zebraniu próbek i skontrolowaniu dokumentacji, już w kolejnym roku otrzymaliśmy certyfikat – bez okresu konwersji (przestawiania). Certyfikat ekologiczności mamy już od kilkunastu lat – najpierw PCBC, potem EkoGwarancji a teraz w Biocert. Kilka lat temu także WIHARS (Wojewódzki Inspektorat Higieny Artykułów Rolno-Spożywczych) sprawujący pieczę zarówno nad jednostkami certyfikującymi, jak i gospodarstwami certyfikowanymi, zdecydował, aby próbki naszych produktów wysłać na gruntowną kontrolę do Hamburga. W odpowiedzi otrzymaliśmy protokół, że nasze produkty w najwyższym stopniu spełniają normy i nie wykazują domieszek obcego mleka.

Oprócz certyfikatu ekologiczności posiadamy szereg certyfikatów charakteryzujących produkty regionalne i tradycyjne. Należymy także do Stowarzyszenia Producentów Serów Metodami Wołoskimi.

zagroda3

BioBazar: Naprawdę trudno uwierzyć ile pracy, energii i chęci potrzeba, by iść wytrwale swoją drogą do marzeń. Teraz mają Państwo rodzinne przedsiębiorstwo o skali ogólnopolskiej, pracują we wspaniałej atmosferze i w pięknym regionie Polski. Czego Państwu życzyć na dalszy rozwój?

Tomasz Maziejuk: Żeby Pan Weterynarz tak się nie czepiał (śmiech) i dalszej siły i energii do walki.

BioBazar: Zatem tego w imieniu naszym i naszych Klientów życzę! Do zobaczenia!

uśmiechnięta

Zapisz

+ Brak komentarzy

Dodaj swój